środa, 24 lutego 2010

Litania o pokorę

Jezu cichy i pokornego serca, wysłuchaj mnie!

Od pragnienia szczęścia, wybaw mnie, Jezu!
Od pragnienia spokoju, wybaw mnie, Jezu!
Od pragnienia ułatwień, wybaw mnie, Jezu!
Od pragnienia wypowiedzenia się, wybaw mnie, Jezu!
Od pragnienia, aby mnie kochano, wybaw mnie, Jezu!
Od pragnienia, aby mnie chwalono, wybaw mnie, Jezu!
Od pragnienia, aby mnie rozumiano, wybaw mnie, Jezu!
Od pragnienia, aby mnie poszukiwano, wybaw mnie, Jezu!
Od pragnienia, aby mnie nad drugich przenoszono, wybaw mnie, Jezu!
Od pragnienia, aby mnie oszczędzano, wybaw mnie, Jezu!
Od pragnienia, aby mojej rady zasięgano, wybaw mnie, Jezu!
Od pragnienia, aby się z moim zdaniem liczono, wybaw mnie, Jezu!
Od pragnienia, aby wszystko we mnie za dobre uważano, wybaw mnie, Jezu!
Od obawy przed niepowodzeniem, Od obawy przed krytyką, wybaw mnie, Jezu!
Od obawy przed trudnościami, wybaw mnie, Jezu!
Od obawy przed upokorzeniami, wybaw mnie, Jezu!
Od obawy przed poniżeniem, wybaw mnie, Jezu!
Od obawy przed zapomnieniem, wybaw mnie, Jezu!
Od obawy przed niesprawiedliwością, wybaw mnie, Jezu!
Od obawy przed posądzeniem, wybaw mnie, Jezu!
Od obawy przed szyderstwem, wybaw mnie, Jezu!
Od obawy przed wzgardą, wybaw mnie, Jezu!


Aby drugich bardziej kochano niż mnie, Naucz mnie pragnąć mój Jezu
Aby drudzy zyskiwali, a ja żebym coraz bardziej traciła na znaczeniu u ludzi,
Naucz mnie pragnąć mój Jezu
Aby drugich powołując, mnie zawsze usuwano, Naucz mnie pragnąć mój Jezu
Aby drugich chwalono, a o mnie zapominano, Naucz mnie pragnąć mój Jezu
Aby drudzy byli świętsi ode mnie, bylebym ja była taka, jaką za łaską Bożą być mogę,
Naucz mnie pragnąć mój Jezu


O Jezu cichy i Serca pokornego, uczyń serce moje według Serca Twego!

Krucjata Wyzwolenia Człowieka - dobra wola czy obowiązek

Zredagowane na podstawie „Krucjata Wyzwolenia Człowieka” - Podręcznik, wyd. 2004, chyba, że zaznaczone

Jan Paweł II do Polaków „proszę, abyście przeciwstawiali się wszystkiemu, co uwłacza ludzkiej godności i poniża obyczaje zdrowego społeczeństwa, co czasem może aż zagrażać jego egzystencji i dobru wspólnemu, co może umniejszać jego wkład do wspólnego skarbca ludzkości, narodów chrześcijańskich, Chrystusowego Kościoła.”

Słowa te stały się natchnieniem do podjęcia akcji na rzecz ratowania narodu od alkoholizmu oraz innych zagrożeń.

Jedyny i niepowtarzalny autorytet naszego Papieża – Polaka mógłby zmobilizować ludzi zdrowych do walki z zagrożeniem nałogami – do odnowy moralnej społeczeństwa.

Już od początków ruchu pielęgnowano zwłaszcza ideę całkowitej abstynencji od alkoholu i od tytoniu, wychowując w tym duchu młodzież, od której wymagano, podobnie jak kiedyś w harcerstwie, przyrzeczeń abstynencji.

Ruch Światło – Życie chce w całości włączyć się do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, to znaczy, że każdy członek Ruchu czułby się również członkiem Krucjaty, wyrażając to przynajmniej złożeniem deklaracji abstynenckiej.

Zadanie, które chwila obecna stawia przed nami, to nie tyle zwalczanie alkoholizmu i innych podobnych zjawisk, ile realne i rzeczywiste zwalczenie tych klęsk. Inaczej będzie stale niszczone życie milionów osób, zaś miliony dzieci będą cierpieć z tego powodu.

Jan Paweł II dodaje nam odwagi: „jeden zwrot ducha, jeden kierunek umysłu, woli i serca: ad Christum Redemptorem hominis, Ad Christum Redemptorem mundi. Ku Niemu kierujemy nasze spojrzenie powtarzając wyznanie św. Piotra: „Panie do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego”, bo tylko w Nim, Synu Bożym, jest nasze zbawienie.”

Jan Paweł II o wyzwoleniu: „Wyzwolenie jest rzeczywistością wiary wpisaną głęboko w wybawicielską misję Chrystusa, w Jego dzieło, w Jego nauczanie. Chciałbym dodać, że my, Polacy, mamy swoją własną teologię wyzwolenia, jest ona bardzo głęboko wpisana w dzieje naszej Ojczyzny. Wiemy, że Chrystus w najgorszych okresach tych dziejów był dla nas natchnieniem i źródłem, ażeby nie rezygnować z wolności człowieka i wolności Narodu.”

*Ks. Blachnicki dzięki Krucjacie Wstrzemięźliwości (zamkniętej przez komunistów w 1960 roku) odkrył, że problem alkoholizmu może być rozwiązany tylko przez wychowanie nowego człowieka. Taki proces wychowawczy mógł się dokonać tylko w środowisku ludzi zdrowych, poświęcających się ratowaniu braci uzależnionych. Powstały wówczas pierwsze zręby jego nauczania społecznego, w którym centralną rolę odgrywało pojęcie nowego człowieka. Myśl tę rozwijał przez całe życie. Jej syntezą i ukoronowaniem stała się później koncepcja polskiej teologii wyzwolenia „Prawda – Krzyż – Wyzwolenie”.

Wszelka działalność na rzecz wyzwolenia człowieka, narodu czy w ogóle ludzkości należy widzieć jako kontynuację zbawczej misji Chrystusa.
Zbawienie jako kontynuowanie misji Chrystusa musi być pojmowane jako wprowadzanie do nowego życia w wolności synów Bożych.

**Wolność to możliwość, umiejętność podejmowania decyzji o swoim życiu. Jeśli ktoś jest w stanie podejmować niezależne decyzje, będzie wybierał zawsze dobro swoje i dobro swojego otoczenia (inaczej postępowałby przeciwko sobie, szkodząc sobie i swoim braciom – środowisku, w którym żyje – bez sensu...). Tymczasem jedynie Chrystus jest dobry. Tylko wybierając Jego, otrzymamy prawdziwe szczęście, da nam prawdzie dobro. Tylko to jest prawdą, tylko On jest prawdą, On jest prawdziwym szczęściem.

**Dlatego człowiek wolny wybierze zawsze Jezusa. Będzie się chciał tą wolnością dzielić z innymi, bo będzie w pełni szczęśliwy. Będzie chciał wyzwalać innych ludzi z ich niewoli, żeby inni też byli w pełni szczęśliwi.
**Dlatego człowiek wolny (który pragnie być wolny) dołączy do dzieła Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, by dzielić się swoją wolnością i dawać wolność innym, by wszyscy byli w stanie powierzyć swe życie Chrystusowi, byśmy wszyscy byli przez Niego doprowadzeni do życia wiecznego.

Należy odrzucić pseudowyzwolenie, jakie przynosi alkohol przez swoje działanie „odhamowujące”, stwarzające złudzenie wolności rozumianej jako nieskrępowanie. Należy mówić o „za-mroczeniu” alkoholowym, prowadzącym przez utratę świadomości do zaniku wolności.

Odkupienie przynosi nam nie tylko wyzwolenie od ciemności błędu i od lęku, ale przede wszystkim od egoizmu, od egocentrycznej miłości, która stanowi najgłębsze źródło wszelkiej niewoli.

Odkrycie prawdy, że przez bezinteresowny dar z siebie człowiek staje się prawdziwie wolny, ukazuje nam drogę do wolności, której nikt nam nie może odebrać i która jest zawsze, w każdej sytuacji, dla nas dostępna i otwarta. Jest to droga Krzyża Chrystusowego.

***„Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je. Bo cóż za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały, a swoją duszę utracić?”
***Mk 8, 34b – 36

Z naukowo pewnej przesłanki, że zachowanie całkowitej abstynencji jest jedynym środkiem ratunku dla nałogowych alkoholików, wynika postulat dobrowolnej abstynencji tych, którzy chcą podać rękę braciom dotkniętym nieszczęściem alkoholizmu.

Abstynencja godzi przy tym skutecznie w panujący u nas powszechnie terror alkoholowy, w towarzyski przymus picia, mający swoje źródło w ogólnej psychozie alkoholowej. Abstynencja jest więc sama w sobie zwycięstwem odniesionym w walce z alkoholizmem, jest czynem odwagi i wolności oraz czynem wyzwalającym.

KWC chce skupić ludzi zdecydowanych i odważnych, nastawionych na walkę ze społecznym zagrożeniem alkoholizmu i dlatego skupia tylko całkowitych abstynentów. Człowiek pijący umiarkowanie lub wyrzekający się częściowo alkoholu rozwiązuje bowiem dla siebie ten problem zgodnie z wymaganiami etyki i kultury, ale nie wnosi pozytywnego wkładu do walki z klęską społeczną.

Członkowie Ruchu Światło – Życie stają się kandydatami KWC z chwilą włączenia się do wspólnot deuterokatechumenalnych po oazie I stopnia, a członkami przez złożenie zobowiązań abstynenckich po oazie II stopnia.

wtorek, 3 lutego 2009

Tajemnica wcielenia

„Umiłowałem Pana, bo wysłuchał głosu mojej modlitwy, nachylił ku mnie swe ucho, kiedy w ciągu dni moich wołałem” (Ps 116,1-2).

Tajemnica Wcielenia, to zejście Boga ku nam, przez owe nachylenie!

Oto są nasze dni wołania. Ludzie wołają od czasów grzechu pierworodnego, aż do dnia Pańskiego, kiedy już wołać nie będzie trzeba.
Człowiek woła z powodu boleści śmierci, cierpienia, choroby i z powodu ciemności panujących w drodze do Boga.
Człowiek także woła z powodu groźby zguby wiecznej – piekła.
Jest jeszcze ucisk zewsząd – ze strony bliźniego.
To wielka masa zła, nędzy i cierpienia. I człowiek musi wejść w tę całą masę ciemną, nie może uniknąć ciemności.

Jedynym i ostatecznym wyjściem z tego wszystkiego jest „wezwanie imienia Bożego” (Ps 116,4)!
To promień światła w tych ogromnych ciemnościach – ta modlitwa nie może się już jednak załamać, a będąc prostą jest, zarazem, głęboką. Żadna z naszych nędz i ciemności nie może złamać siły tej modlitwy, bo – jak mówi św. Jan – „światłość w ciemności świeci, a ciemności jej nie ogarnęły” (J 1,5). Modlitwa ta bowiem jest z Chrystusem i w Chrystusie, więc jej siła jest niewspółmierna z naszymi ciemnościami.

Oto Bóg się nachylił, Wcielił i moja dusza się podniosła. Naszą modlitwą jest Chrystus na krzyżu – modlitwą wysłuchaną, odkupieniem.
Wszystko, co na świecie jest ciemnością i nędzą jest, właśnie, dla modlitwy, abyśmy wzywali imienia Pańskiego, aby wytrysnęło z człowieka wołanie do Boga.
Tak więc to wszystko, co jest cierpieniem, co zdaje się być śmiercią, staje się źródłem obcowania z Bogiem.
Ze wszystkiego jest więc wyjście, nie może jednak ustać w nas to światło, które przebija mrok. Modlić się trzeba stale!

A ostateczną prośbą w naszej modlitwie jest prośba o życie wieczne. Posiadanie życia wiecznego wyzwala duszę, urzeczywistnia wolność. Tak więc można być wewnętrznie wolnym, poruszając się pośród zewnętrznych ciemności tego świata. Bóg bowiem daje „zbawienie w pośrodku ziemi” (Ps 27,26).

Wolność w cierpieniu pośród którego się poruszamy, to wolność wewnętrzna: człowiek jest wolny w stosunku do tego, co ludzi trzyma w kajdanach i wówczas cierpienie nie dociera do sanktuarium duszy. W takiej duszy (ukrytej w Bogu) nic już podeptać nie można, tam jest wolność w Bogu Odkupienia. Oto zostało wysłuchane wołanie o wolność.

Niemniej, dziś atak piekła uderza w tę wewnętrzną wolność, chcąc aby człowiek sam ją podeptał i zrezygnował z niej, aby wydrzeć z jego duszy obraz i podobieństwo Boże. A wtedy już wszystko zostanie upodlone w człowieku. Dlatego Kościół stale woła o tę wolność ostateczną, wewnętrzną – o to wyniesienie duchowe ponad ucisk i cierpienie. I tu się spełnia Tajemnica Odkupienia.
Bóg jest miłosierny: „Bóg strzeże maluczkich – ...byłem uniżony, a wybawił mnie” (Ps 116,6).
Podobnie „Chrystus sam się uniżył aż do śmierci i dlatego Bóg wyniósł Go i dał Mu Imię, które jest ponad wszelkie imię” (Flp 2,8-9).
Matka Najświętsza szła tą samą drogą: „wejrzał Bóg na uniżenie swojej służebnicy” (Łk 1,48).
Bóg strzeże tych, co są mali! A więc, bądź małym, a uwolni Cię!
Cała nasza niewola jest w tym, że jesteśmy wielcy i nie możemy przejść przez ucho igielne – jesteśmy zbyt obładowani i natrafiamy przez to na przeszkody tam, gdzie ich nie ma. Znajdujemy je, bo jesteśmy wielcy, zawadzamy samym sobą. Gdybyśmy byli mniejsi, nic by nas nie dotykało. Gdyby nas nie było, to wszędzie byłby Bóg. Wtedy też cieszylibyśmy się, że inni są lepsi, bo małego nic już nie smuci.

„Wróć duszo moja do spokoju twego” (Ps 116,7), nie szukaj nie wiadomo czego, nie szukaj tam, gdzie nie należy. Masz wszystko, Bóg ci dobrze uczynił: ZBAWIŁ CIĘ – czego ty jeszcze chcesz?
Bóg jest naszym pokojem, ale my sami, często, wychodzimy z niego. Dlatego do tego pokoju trzeba nam powracać.
Bóg nam dobrze uczynił: przyszedł na ziemię, zbawił nas, jest z nami w Najświętszym Sakramencie. A nasz płacz i nasze niepokoje, jakich doświadczamy, są efektem marnotrawienia tego, co nam Bóg uczynił. Gdy wychodzimy z odpoczynku w Bogu i bierzemy życie w swoje ręce, poddając je własnym przewidywaniom, to przestajemy być mali i chroniący się w Bogu, dlatego też nie jesteśmy już strzeżeni przez Boga.
Ten, kto wychodzi pozbawia siebie łaski – tej łaski, która ma moc, aby zrealizować cel, dla którego jest dana, to jest ŻYCIE! A życie jest splotem tego, co było i co będzie: ciemności już przeszły, ale jeszcze są; są też jeszcze łzy, ale już jest uwolnienie od łez.
W takiej mierze może człowiek uczestniczyć w dobrach Odkupienia, w jakiej wierzy i cieszy się tym, że tak jest, jak Bóg uczynił.

wtorek, 13 stycznia 2009

Litania o pokorę

Jezu cichy i pokornego Serca, wysłuchaj mnie!
Od pragnienia szczęścia wybaw mnie Jezu!
Od pragnienia pokoju wybaw mnie Jezu!
Od pragnienia ułatwień wybaw mnie Jezu!
Od pragnienia wypowiedzenia się wybaw mnie Jezu!
Od pragnienia usprawiedliwienia się wybaw mnie Jezu!
Od pragnienia żeby mnie czczono wybaw mnie Jezu!
Od pragnienia żeby mnie kochano wybaw mnie Jezu!
Od pragnienia żeby mnie szanowano wybaw mnie Jezu!
Od pragnienia żeby mnie chwalono wybaw mnie Jezu!
Od pragnienia żeby mnie rozumiano wybaw mnie Jezu!
Od pragnienia żeby mnie poszukiwano wybaw mnie Jezu!
Od pragnienia żeby mnie nad drugich przenoszono wybaw mnie Jezu!
Od pragnienia żeby mnie oszczędzano wybaw mnie Jezu!
Od pragnienia żeby się spełniała wola moja wybaw mnie Jezu!
Od pragnienia żeby wszystko we mnie za dobre uważano wybaw mnie Jezu!
Od pragnienia żeby zasięgano mojej rady wybaw mnie Jezu!
Od pragnienia żeby z moim zdaniem się liczono wybaw mnie Jezu!
Od pragnienia żeby być potrzebną wybaw mnie Jezu!
Od obawy przed niepowodzeniem wybaw mnie Jezu!
Od obawy przed trudnościami wybaw mnie Jezu!
Od obawy przed krytyką wybaw mnie Jezu!
Od obawy przed upokorzeniem wybaw mnie Jezu!
Od obawy przed poniżeniem wybaw mnie Jezu!
Od obawy przed zapomnieniem wybaw mnie Jezu!
Od obawy przed usuwaniem wybaw mnie Jezu!
Od obawy przed niesprawiedliwością wybaw mnie Jezu!
Od obawy przed posądzeniem wybaw mnie Jezu!
Od obawy przed cudzymi sądami wybaw mnie Jezu!
Od obawy przed szyderstwem wybaw mnie Jezu!
Od obawy przed wyśmianiem wybaw mnie Jezu!
Od obawy przed zniewagą wybaw mnie Jezu!
Od obawy przed potwarzą wybaw mnie Jezu!
Od obawy przed wzgardą wybaw mnie Jezu!
Aby drugich bardziej kochano niż mnie naucz mnie pragnąć mój Jezu!
Aby drudzy zyskiwali, a ja abym coraz bardziej traciła na znaczeniu u ludzi
naucz mnie pragnąć mój Jezu!
Aby drugich potrzebując, mnie zawsze usuwano naucz mnie pragnąć mój Jezu!
Aby drugich chwalono, a o mnie zapominano naucz mnie pragnąć mój Jezu!
Aby drugich we wszystkim nade mnie przenoszono naucz mnie pragnąć mój Jezu!
Aby drudzy byli świętsi ode mnie, byle bym ja była taką, jaką za łaską Bożą być mogę
naucz mnie pragnąć mój Jezu!

O Jezu cichy i Serca pokornego uczyń serce moje według Serca Twego!

czwartek, 13 listopada 2008

Błogosławiony Pan Bóg Izraela - Kantyk Zachariasza

Błogosławiony Pan Bóg Izraela
Nawiedził bowiem lud swój i odkupił
I z mocą dokonał naszego zbawienia
W rodzie Dawida swojego sługi

Jak rzekł przez usta świętych swych proroków
Którzy ogniś byli
Że nas wybawi od naszych wrogów
I z ręki wszystkich, co nas nienawidzą

Wyświadczy miłosierdzie ojcom naszym
pomny będzie na święte swe przymierze
Na przysięgę daną ojcu naszemu Abrahamowi
Iż nam udzieli tego

Byśmy wyzwoleni z rąk naszych wrogów
Mogli Mu służyć bez trwogi
W świętości i sprawiedliwości przed Jego obliczem
po wszystkie dni nasze.

A ty, o dziecię, zwane będziesz prorokiem Najwyższego
Bo pójdziesz przed obliczem Pana gotować Jego drogi
By dać ludowi Jego wiedzę o zbawieniu
Przez odpuszczenie ich grzechów.

Dzięki tkliwemu miłosierdziu Boga naszego
Z jakim nas z wysoka nawiedzi wschodzące Słońce
By oświecić tych co siedzą w mrokach i w cieniu śmierci
By skierować nasze stopy na drogę pokoju

Chwała Ojcu i Synowi
I Duchowi Świętemu
Jak była na początku, teraz i zawsze
I na wieki wieków. Amen.

poniedziałek, 2 czerwca 2008

MODLITWA O UŚWIĘCENIE KAPŁANÓW

Panie, ty pragnąłeś zbawić ludzi i dlatego założyłeś Kościół jako wspólnotę braci zjednoczonych w Twojej miłości.
Nie przestawaj nawiedzać nas i powoływać tych, których wybrałeś, aby byli głosem Twojego Ducha Świętego, zaczynem społeczeństwa bardziej sprawiedliwego i braterskiego.
Wyjednaj nam u niebieskiego Ojca duchowych przewodników, których potrzebują nasze wspólnoty: prawdziwych kapłanów żywego Boga, którzy oświeceni Twoim słowem, będą umieli mówić o Tobie i uczyć innych, jak rozmawiać z Tobą.
Pozwól wzrastać swojemu Kościołowi, mnożąc w nim osoby konsekrowane, które powierzają wszystko Tobie, abyś Ty mógł wszystkich zbawić.
Niech nasze wspólnoty sprawują ze śpiewem i uwielbieniem Eucharystię jako ofiarę dziękczynienia za Twoją chwałę i dobroć, niech wychodzą na drogi świata, aby głosić radość i pokój - cenne dary Twojego zbawienia.
Spójrz, o Panie, na całą ludzkość i okaż miłosierdzie tym, którzy szukają Cię przez modlitwę i prawe życie, ale jeszcze Cię nie spotkali: objaw się im jako Droga, która prowadzi do Ojca, jako Prawda, która wyzwala, jako Życie, które nie ma końca.
Pozwól nam, Panie, żyć w Twoim Kościele w duchu wiernej służby i całkowitego poświęcenia, aby nasze świadectwo było wiarygodne i owocne. Amen!”
Jan Paweł II

MODLITWA DO MATKI BOŻEJ KAPŁANÓW

Maryjo, Matko Chrystusa-Kapłana
Matko kapłanów na całym świecie,
Ty ukochałaś kapłanów w szczególny sposób
bo są oni żywym obrazem Twojego Jedynego Syna

Przez całe swoje ziemskie życie pomagałaś Jezusowi,
a teraz wstawiasz się za nami w niebie.
Błagamy Cię, módl się za kapłanów!
Módl się do Ojca Niebieskiego, "by posłał robotników na żniwo swoje".

Módl się, by nie zabrakło nam kapłanów,
którzy będą udzielać nam sakramentów,
będą wyjaśniać Ewangelię Chrystusa,
i uczyć nas , jak stać się dziećmi Bożymi!

Maryjo, Ty sama uproś Boga Ojca,
by dał kapłanów, jakich nam potrzeba,
bo Twoje Serce może wszystko u Niego wyprosić,
Uproś nam kapłanów, którzy będą święci. Amen.

niedziela, 24 lutego 2008

3 niedziela Wielkiego Postu

J 4,5-42
„Gdybyś znała Boży dar, to znaczy, kto taki mówi do ciebie: ‘daj mi się napić wody’, to poprosiłabyś go, a on dałby ci wody żywej. … Kto napije się wody, którą ja mu dam, nigdy już nie będzie pragnął! Przeciwnie, woda, którą ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wzbierającym ku życiu wiecznemu! … Bóg jest duchem, a Jego czciciele muszą Go czcić duchowo i prawdziwie.”
Jezus obiecuje Samarytance duchową obecność, w nas, żywego Boga. Jest to jedna z zapowiedzi przyjścia Ducha Świętego, a co z tym jest związane, możliwości prowadzenia życia duchowego, prawdziwie, czyli sprawowanie obrzędów religijnych z duchowym zaangażowaniem.

Rz 5,1-2.5-8
„Jako, zatem, uznani przez Boga za sprawiedliwych z powodu swej ufności, zachowujmy wciąż pokój z Bogiem za sprawą naszego Pana Jezusa Mesjasza. Również przez Niego i na podstawie naszej ufności zyskaliśmy dostęp do tej łaski, w której trwamy, szczyćmy się zatem nadzieją na doświadczenie chwały Bożej.”
Sprawiedliwość nasza płynie z ufności pokładanej w wielkim Bożym dziele zbawienia, dokonanym przez Jezusa Chrystusa. To właśnie tym dziełem mamy się chlubić, jak również nadzieją, że na jego podstawie możemy doświadczyć chwały Bożej, w wieczności.
Do tego należy jeszcze dodać konieczność szczycenia się teraźniejszymi uciskami, ponieważ wiodą one do tej samej nadziei!

„Ta nadzieja nas nie zawodzi, bo miłość Boga ku nam rozlała się w naszych sercach za sprawą Ducha Świętego, który został nam dany.”
W ten sposób, przez obecność Ducha Świętego, mamy gwarancję, że Bóg dotrzyma nadziei, aby nas wskrzesić, a także aby nasza nadzieja nie zawiodła. Bóg – Duch Święty obecny w nas, o tym zapewnia. Mamy więc pełną gwarancję prowadzenia prawdziwego życia religijnego, wystarczy zwrócić się do tej Obecności!

→ Dlaczego jesteśmy niewydolni?

Wj 17,3-7
„… Jahwe rzekł do Mojżesza: … Kiedy uderzysz w tę skałę, wypłynie z niej woda i lud się napije. Mojżesz uczynił tak na oczach starszych Izraela. To miejsce zaś nazwał Massa i Meriba, a to z powodu zwady Izraelitów i dlatego także, iż gniewali Jahwe, mówiąc: ‘Czy rzeczywiście Jahwe jest wśród nas, czy też nie?’.”


Trzeba nam modlić się Psalmami, i to z duchowym zaangażowaniem!

Ps 95
Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu, wznośmy okrzyki na cześć Skały naszego zbawienia: przystąpmy z dziękczynieniem przed Jego oblicze, radośnie śpiewajmy Mu pieśni!
Albowiem Pan jest wielkim Bogiem i wielkim Królem ponad wszystkimi bogami:
głębiny ziemi są w Jego ręku i szczyty gór należą do Niego. Morze jest Jego własnością: bo On sam je uczynił, i stały ląd ukształtowały Jego ręce.
Wejdźcie, uwielbiajmy, padnijmy na twarze i zegnijmy kolana przed Panem, który nas stworzył. Albowiem On jest naszym Bogiem, a my ludem Jego pastwiska i owcami w Jego ręku.
Obyście usłyszeli dzisiaj głos Jego: Niech nie twardnieją serca wasze jak w Meriba, jak na pustyni w dniu Massa, gdzie Mnie wasi przodkowie wystawiali na próbę i doświadczali Mię, choć dzieło moje widzieli.
Tamto pokolenie budziło we Mnie wstręt przez lat czterdzieści, i powiedziałem: Są oni ludem o sercu zbłąkanym i moich dróg nie znają. Przeto przysiągłem w moim gniewie: Nie wejdą do [miejsca] mego odpoczynku.

Sobota 2 tygodnia Wielkiego Postu

z Łk 15,11-32

„Przez wszystkie lata pracowałem dla ciebie i nigdy nie sprzeniewierzyłem się twoim rozkazom. Ale nigdy nie dałeś mi koźlęcia, żebym mógł się zabawić z przyjaciółmi” (15,29)

Wydaje się, że nasz problem – „zasiedziałych” w świątyniach chrześcijan – jest pogrzebany w relacji osobowej z Bogiem, której nam, po prostu, brakuje. Przeświadczeni o własnej sprawiedliwości, żywimy nieustające pretensje do Boga o brak podniet w postaci rozrywek (takich swoistych fajerwerków) zarówno tych dla ciała, jak i dla ducha.

„Synu, ty jesteś ze mną zawsze i wszystko, co mam, jest twoje” (15,31).


Bóg wskazuje natomiast na relację osobową, w której On sam trwa z nami.
Ta relacja jest wystarczająca, aby nam zapewnić posiadanie wszystkiego, co jest potrzebne dla ciała i ducha, a także aby dać nam poczucie bezpieczeństwa płynące z tej relacji z Nim: głębokiej, trwałej, codziennej. Tego nie zapewnia relacja karmiona „fajerwerkami”, ale ta, która rodzi się przez całe życie i dojrzewa, w codzienności, do swojej pełni.
Codzienność koncentruje uwagę na „drugim”, a nie na sobie. W efekcie tak kształtowanego życia nie jest trudno dostrzec i takiego „drugiego”, który żałuje swoich czynów. Zrozumiałym też wtedy staje się fakt „świętowania i radowania się” (15,32) z nawróconym. O ileż głębsze jest to doznanie, niż „zabawianie się z przyjaciółmi”…

Inaczej rzecz ujmując, chrześcijanie dzielą się na tych, którzy twierdzą, że Bóg jest im coś winien i na tych, którzy znają swój grzech i dlatego wciąż zdają się na Boże Miłosierdzie. Owe „zdawanie się” pochłania całą uwagę człowieka, dlatego człowiek nabiera realnej żywotności.

2 niedziela Wielkiego Postu

2 Tm 1,9-10
„Jezus nas wyzwolił i wezwał do życia w świętości jako swój lud. Stało się to nie ze względu na nasze uczynki, ale z powodu Jego własnego zamiaru i łaski, jaką dał nam, którzy jesteśmy zjednoczeni z Mesjaszem Jezusem.”
Taki zamiar Bóg miał wobec nas od początku, a w pełni czasu została darowana łaska, gdy nastąpiło nasze zjednoczenie z Mesjaszem Jezusem. Przed ludźmi Bóg osłonił ów zamiar przez objawienie się Jezusa, naszego Wyzwoliciela, który obalił śmierć, a odsłonił Życie i nieśmiertelność, które staną się naszym udziałem w przyszłości.
To jest ta Dobra Nowina, w której mamy udział przez ufność, miłość i posłuszeństwo jej nauce.
Wszystko zaś niszczy i zamyka przed nami folgowanie sobie (!), czyli sprowadzanie Dobrej Nowiny do zewnętrznej formy słów i rytuałów, ale bez mocy duchowej (tej, której ludzie pragną i potrzebują).
Folgowanie sobie rodzi straszne czyny: samolubność, miłość pieniądza, pychę, butę, obelżywość, nieposłuszeństwo, niewdzięczność, nie-świętość, życie „bez serca”, nieprzejednanie, potwarz, nieopanowanie, okrucieństwo, nienawiść dobra, zdradę, zawziętość nadętość pychą, miłowanie przyjemności bardziej niż Boga. (za 2Tm 3,2-5)

Mt 17,1-9
Piotr, Jan i Jakub doświadczyli owego „odsłonięcia Życia i nieśmiertelności” jeszcze przed czasem: „A kiedy patrzyli, zaczął się zmieniać – Jego twarz jaśniała jak słońce, a ubranie stało się białe jak światło”, dlatego otrzymali nakaz milczenia. Publicznym bowiem potwierdzeniem tożsamość Jezusa było Jego zmar-twychwstanie.

I od tego czasu – zaistnienia w pełni Dobrej Nowiny – jesteśmy odpowiedzialni za obecność w nas duchowej mocy: przez ufność, miłość i posłuszeństwo (!). Wiąże się to ściśle z wezwaniem skierowanym do Tymoteusza: „Nie wstydź się składać świadectwa o naszym Panu… . Przeciwnie, przyjmuj swój udział w znoszeniu pohańbienia ze względu na Dobrą Nowinę. Bóg da ci siłę do tego” (2Tm 1,8).

Rdz 12,1-4
Bóg da nawet więcej, niż tylko „siłę”, jak można to prześledzić w życiu Abrahama: „chcę ci błogosławić i rozsławić twoje imię”, co wiąże się z Bożą przychylnością dla obcujących z Abrahamem i dla dalszych jego pokoleń. Jednak – Bóg mówi jednocześnie: „wyjdź z domu twojego ojca” i z wszystkiego, co go stanowi, czym jesteś tak mocno zajęty, do czego przywiązany, a „idź do kraju, który ci wskażę”, czyli przejdź do życia w perspektywie Bożego Słowa, to jest Dobrej Nowiny.


„Oto teraz czas łaski, oto teraz dzień zbawienia” (2Kor 6,2b).

sobota, 9 lutego 2008

Wielki Post

„Oto teraz czas łaski, oto teraz dzień zbawienia” (2Kor 6,2b)

Apostoł Paweł nalega, aby nie przyjmować tej łaski (POSTU) po to, by potem nic z nią nie robić... .

Łaska POSTU daje nowe możliwości „powrotu do Pana”, czyli nawrócenia.
Wystarczy podjąć podstawowe czynności, jednak w pełnej, wzajemnej harmonii, czyli nie opuszczając żadnej z nich. Na ten temat pisze Mt 6,1-18, są to:
- modlitwa, ale w ukryciu, co się wiąże z jej intensyfikacją, we własnym sercu;
- post, ale z pogodną twarzą, co nasuwa wniosek, że należy siebie świadomie przełamywać w tym, co w codzienności każe szukać wygody, przez zajmowanie się sobą;
- jałmużna: cicha, zwłaszcza taka, która jest darem swojego czasu, swoich sił, bez najmniejszego narzekania.

Chrześcijanie żyją dla Pana! – tę prawdę trzeba w sobie odnowić, przemyśleć na drogach krzyżowych i na gorzkich żalach. To Jego wola ma się w nas pełnić, a nie nasza, aby każdy ochrzczony mógł stać się Jego współpracownikiem, co również oznacza: posłanym do grzeszników, którzy jeszcze zatracają siebie i ubliżają Bogu Stworzycielowi tego, co dobre i piękne.

Sporym pożytkiem może się okazać zaplanowanie sobie tych dni, choćby z punktu widzenia podejmowanych intencji: bądź to Komunii św., bądź drogi krzyżowej, czy gorzkich żalów. Byłaby to wielka jałmużna 40-dniowego, własnego czasu i serca, ofiarowana poszczególnym, potrzebującym wsparcia, osobom, a tym samym postem „odkręcania się” od siebie. Bóg upodobał bowiem sobie tych, którzy ufają Jego dobroci! (Ps 147)

Wielki Post jest czasem wielkiej dobroci Boga, ale trzeba po nią sięgnąć samemu. I nie zasłaniajmy się brakiem czasu, bo on się dziwnie mnoży, gdy nam stopniowo przybywa sił i argumentacji, przez darowaną łaskę Bożą.

Wielki Post jest czasem świętym, kiedy to Bóg zaprasza nas do realnej współpracy ze sobą, która wydaje owoc raz w roku, i na cały rok. Łaski Wielkanocne są wlewane w to, co wypracujemy w Poście! Nie przegapmy tego wspaniałego, jakże hojnego czasu!

niedziela, 13 stycznia 2008

Chrzest Pański

"Powinniśmy czynić wszystko, czego wymaga sprawiedliwość" - Mt3,15

Grzech jest tak wielkim zagrożeniem dla stworzenia, że nic innego nie mogło go pokonać poza mocą Bożą obecną w Synu Bożym, w Jego ciele na podobieństwo ciała grzechu. Bóg posłał swego Syna jako ofiarę za grzech. W ten sposób, w naturze ludzkiej, została wymierzona kara grzechowi.
Rz3,25-26: " Bóg ustanowił Jezusa przebłaganiem za grzech dzięki Jego wierności w sprawie krwawej ofiary śmierci. W tym okazała się sprawiedliwość Boga, gdyż w swej cierpliwości odniósł się On wyrozumiale (ani nie karząc, ani nie odpuszczając) do grzechów popełnionych przez ludzi w przeszłości; i w tym okazuje się Jego sprawiedliwość w dobie obecnej, objawiając, że On sam jest sprawiedliwy i jest zarazem Tym, który czyni sprawiedliwymi ludzi na podstawie wierności Jezusowi."
Ważne, żeby zobaczyć sprawiedliwość Boga jako nie karzącego tych, co sami nie zdołają udźwignąć pokuty /kary/ należnej za grzech i jednocześnie, tym bardziej, położyć nacisk na to, co czyni nas "sprawiedliwymi": na bogobojność oraz nie wymigiwanie się od czynienia tego, co Jezusowi się podoba, a co nam przykazuje /wg Dz 10,35/.
Sprawiedliwość Jezusa przejawiła się więc w Jego gotowości, mimo że był bez grzechu i nie zasługiwał na stracenie, aby ponieść za nas bolesną, straszliwą, krwawą śmierć ofiarną.
Sprawiedliwość człowieka rozpoczyna się i kończy na ufaniu Bogu. Oznacza to:
- ufanie, że Bóg sprawiedliwie wylał pełną miarę swego gniewu („przeciwko wszelkiej bezbożności i niegodziwości ludzi, którzy ciągle tłumią prawdę” Rz1,18) na Jezusa, ofiarnego Baranka Bożego;
- ufanie, że w swoim miłosierdziu Bóg uznaje każdego, kto w pełni utożsamia się z Jezusem za już w pełni ukaranego za swe przeszłe grzechy („ci, którzy zostali zanurzeni w Mesjasza Jezusa, zostali zanurzeni w Jego śmierć” Rz 6,3).
Kiedy człowiek, który zaufa Jezusowi jednoczy się z Nim i zostaje zanurzony (ochrzczony) we wszystko, czym jest Jezus, w tym również w Jego śmierć i zmartwychwstanie, wówczas jego grzeszne skłonności zostają uznane za martwe, a nowa natura, czerpiąca moc od Ducha Świętego, zostaje uznana za żywą.
Tym samym stajemy się "umiłowanym synem Boga", jak to jest w kontekście Izraela i przeznaczonymi dla dalszej misji Jezusa w tym świecie.

Bóg miłości

1J 3,14b „Kto nie miłuje wytrwale, wciąż jest pod władzą śmierci (pozostaje w śmierci).”
Oddanie umysłu we władanie starej natury to śmierć, ale umysł we władaniu Ducha, to życie i pokój, to także bezpieczeństwo, dobre samopoczucie, dobrobyt, zdrowie, zadowolenie, pomyślność, pociecha, pełnia, prawość - czyli wszystko, co świecka popularna psychologia obiecuje, a czego dać nie może.
Dlatego Jezus mówi: „musisz się urodzić jeszcze raz z wysoka” /J 3,7/
Duch Święty daje moc do odwrócenia się od grzechu i do świętego życia. Ale Duch Mesjasza przybywa przez cnotę skruchy. Wówczas „uważajcie siebie za martwych dla grzechu, lecz żywych dla Boga przez swą jedność z Mesjaszem Jezusem” /Rz 6,11/
Najgłębszą życiową prawdą filozoficzną – głębsza niż wszelka analiza „id”, „ego”, „superego”, uwarunkowań genetycznych, filozoficznych, fizjologicznych, behawiorystycznych, środowiskowych czy edukacyjnych; traum, porodowych, kompleksów, doświadczeń seksualnych, uwarunkowań rodzinnych i rozmaitych wybiegów, do których uciekają się ludzie – jest fakt, że grzeszna, „stara natura” jest na wskroś niereformowalna.
„Jeśli kto zatem jest jedno z Mesjaszem, nowym jest stworzeniem – stare przeminęło, i spójrzcie: to, co nastało jest świeże i nowe!” /2Kor 5,17/, co oznacza, że ma drugą, nową ludzka naturę, pod władaniem Ducha Świętego. Stara natura umarła wraz z Jezusem i mocą Ducha pozostaje martwa – nie jesteśmy jej już nic dłużni, abyśmy mieli słuchać jej nikczemnych i zwodniczych podszeptów /Rz 8,1-13/.
Wskutek zjednoczenia z Jezusem, jesteśmy natomiast winni Bogu posłuszeństwo Jego pragnieniom i nakazom. Dowodem na to, że przeszliśmy ze śmierci do życia, są nie nasze przekonania i wyznania, ale fakt, że wytrwale miłujemy braci.

Według Godziny Czytań /Kol 4,2-18/ drobna dopowiedź.
Dobra Nowinę Jezusa powinno się oznajmiać z roztropnością, taktem, rozważnie i uprzejmie, zarazem jednak w sposób dosadny, a nie nudny: „zajmujący” (dosłownie „zaprawiony solą”).
Niektórym wydaje się, że wiara w Boga czy też Jezusa jest po prostu nudna, nieatrakcyjna, nużąca. A nie brakuje takich wierzących, którzy przyczyniają się do ugruntowania tego przekonania, bo sami są nudni, nieatrakcyjni i nużący, niezaprawieni niczym. Poruszając się w swoim środowisku pomiędzy Biblią, Kościołem i społecznością, nie w pełni wykorzystują każdą okazję, aby dotrzeć do ludzi rozpaczliwie potrzebujących Mesjasza. Ale skoro ich własne życie wydaje się martwe... wydają się oni niezdolni do uczynienia swego sposobu mówienia uprzejmym i zajmującym i wcale nie wiedzą, jak rozmawiać z każdą konkretną osobą, bo w odróżnieniu od Pawła nie próbują zrozumieć ludzi spoza własnego kręgu, pochodzących z innych środowisk i mających inne doświadczenie życiowe. Przekazywanie Ewangelii zasadza się na słuchaniu w równym stopniu jak na mówieniu, nade wszystko zaś na modlitwie.

Czynić wytrwale to, co się Bogu podoba

1J 3,10 „ A tak można wyraźnie odróżnić dzieci Boga i dzieci Przeciwnika: nikt, kto nie czyni wytrwale tego, co sprawiedliwe, nie jest od Boga . Podobnie nikt, kto nie miłuje wytrwale swego brata, nie jest od Boga.”

z Ef 5,22-6,9
„Mężowie, kochajcie swoje żony”
Mężczyznom często zbyt łatwo przychodzi rządzenie się, ciężko natomiast czułe okazywanie miłości, w sposób pełen poświęcenia: tak jak Jezus ukochał Kościół.

„Żony powinny podporządkować się mężom, tak jak podporządkowują się Panu”

Kobietom często naturalnie przychodzi wyrażanie miłości, trudniej natomiast uznanie władzy męża nad sobą.
W małżeństwach zorientowanych egocentrycznie do kłótni dochodzi między kobietami, które nie chcą podporządkować się mężom, a mężczyznami, którzy nie kochają żon.
W małżeństwach spoglądających ku Bogu, kłótnie się zdarzają, ale mają inny charakter, bo toczą się między mężczyzną gotowym na wiele, żeby okazać miłość i kobietą gotową na wiele, żeby okazać uległość. A Jezus kieruje wtedy wszystko we właściwą stronę.

„Głową żony jest mąż” czyli jest on odpowiedzialny za stwarzanie porządku w życiu małżeńskim. Aby to uczynić, musi być przede wszystkim kochający i to bezinteresownie, bez ociągania się czy oczekiwania, że żona ustąpi jako pierwsza.

Nie grzeszyć z rozmysłem

Jeżeli nosimy w sobie nadzieję spotkania Jezusa przez upodobnienie się do Niego, to mamy dalej się oczyszczać, bo Bóg jest czysty! /1J 3,3/
Wyznanie /nowe wyznanie/ wiary w Jezusa jest jednoznaczne z przyjęciem, za swoje, /nasienia/ Ewangelii i od tej chwili obowiązuje nas walka z grzechem, we wszystkich obszarach życia /żaden z obszarów nie może pozostać dla grzesznych praktyk/:
- nie wolno nam popełniać żadnego grzechu z rozmysłem
- w miejsce samoobrony i mnożenia usprawiedliwień, należy przyznać się do grzechu i wyrzec się go
- wszystkie obszary życia powinny pozostawać pod nieustanna autokontrolą.

Samo „wyparcie się” niedoskonałej przeszłości nie wystarcza. Należy ją zniszczyć:
- stąd poszukiwanie w sobie „złej skłonności”, która wywołuje „ferment w sercu”
- wyszukiwanie grzesznych namiętności i zachowań, pozostałych po starym życiu /”bez Boga”/

I chociaż teoria jest znana, to bliższa analiza tekstów /w żydowskim rozumieniu/ daje ową zachętę: „dalej się oczyszczać”, która staje się przesłaniem czasu Bożego Narodzenia, z jednoczesnym wszczepieniem nadziei na doświadczenie nowej /w nowy sposób/ Obecności Pana, Który „narodził się”.

niedziela, 30 grudnia 2007

Błogosław te wszystkie dni przed nami

Błogosław, Panie, ten Rok Nowy,
te wszystkie dni, co są przed nami,
co przejdą niczym błyskawice –
radości dni udręczenia.

Ucz nas oczyszczać te dni od próżności
i od wszelakiej niecierpliwości,
ażeby były całe napełnione
Twoją, Panie, pełnością.

Dzień każdy darem z Twojej dobrej ręki,
Panie, dzień każdy
początkiem jest Twojego królestwa.
Panie, błogosław nam ten nowy rok.

Racz błogosławić tym, co się tu trudzą
pośród okrutnych wojen i przemocy,
niechaj budują świat bardziej braterski.
Błogosław wszystkie ludy naszej ziemi,
ażeby mogły żyć w zgodzie i pokoju.

Błogosław także wszystkim, którzy cierpią
z powodu chorób, krzywd i nienawiści
i nieszczęść licznych, choć i bez ich winy.
Błogosław tym, co jeszcze tego roku
pójdą do Ciebie, Panie, już na zawsze.

Błogosław tym, co Ciebie uznają
za jedynego i Pana i Ojca.
Błogosław także swemu Kościołowi
podzielonemu wciąż i rozdartemu.
Zgromadź go w jedność i błogosław wszystkim,
którzy są Twoim ludem ukochanym.

Błogosław, Panie, prosimy, błogosław
wszystkim, których serdecznie kochamy,
i wszystkim, których spotkamy lego roku.
Błogosław wszystkim moim poczynaniom,
nasyć modlitwą całe moje życie.

Błogosław, Panie, ten rok nowy cały
pomóż nam przeżyć te wszystkie dni nasze
w radości i pogodzie ducha,
w miłości i wierności. Amen.

Potrzeba nam nowych sił

Panie, Boże nieba i ziemi,
w ten Nowy Rok chcemy słuchać tego,
co Ty nie nużysz się nam mówić.
Chcemy Cię chwalić, na ile nas stać,
i prosimy Cię, żebyś dał nam to,
co tylko Ty sam możesz nam dać.

Potrzebujemy, Panie, Twego przebaczenia
tego wszystkiego, cośmy źle zrobili
w ciągu całego minionego roku.
Potrzebujemy światła,
bośmy wśród grubej ciemności i mgły...
Potrzebujemy nowej odwagi i sił nowych,
byśmy dotarli do celu, który Ty nam wyznaczyłeś.

Potrzebujemy coraz większej wiary w Twoje obietnice
i mocniejszej ufności w Twoją łaskę,
i miłości gorętszej ku Tobie
i ku bliźnim naszym.

Bądź pośród nas i pokaż nam,
że Ty jesteś tak blisko każdego z nas.
Przyjmij nasze modlitwy i racz ich wysłuchać
lepiej niż my to sobie wyobrażamy i oczekujemy.
Dla wszystkich ludzi, którzy bez Ciebie
nie wiedzą, co robić, bądź Bogiem wiernym,
Ty, który nim byłeś, który nim jesteś
i który nim zawsze będziesz
dla nas i dla całego świata. Amen.

D. Bonhoffer, Modlitwa na Nowy Rok

Wiernie mnie strzegą dobre ciche Moce
i idą za mną z pociechą krok w krok.
Chcę z wami przeżyć te dni i te noce
i razem z wami wejść w ten Nowy Rok.

Jeszcze rok stary chce nam dręczyć serce,
a złych dni ciężar przygniata jak głaz.
Daj, Panie, duszom spłoszonym w rozterce zbawienie,
które dla nas w rękach masz.

A jeśli dajesz nam kielich goryczy,
kielich cierpienia pełny aż po brzeg,
wdzięcznie bierzemy, nie drżąc już przed niczym,
z Twej dobrej ręki ten miłości lek.

Raz jeszcze chcesz nas radością ugościć,
że ponad światem słońce blask swój śle,
i choć wspomnimy o ciemnej przeszłości,
całe to życie nasze już jest Twe.

Spraw, by dziś świece paliły się w mroku
ciepło i cicho... O Panie, znów chciej
razem zgromadzić nas w tym Nowym Roku.
Niech Twoja światłość płonie w nocy tej.

Wielka dziś cisza wokół się rozszerza.
Daj w niej usłyszeć świat krzyk jak dzwon,
który na pożar żałośnie uderza,
choć go chce stłumić noc swą gęstą mgłą.

Lecz my ukryci w łonie dobrych Mocy
czekamy ufnie, co życie nam da.
Boże, Tyś z nami w środku czarnej nocy!
Tę pewność niesie świt nowego dnia.

Dietrich Bonhoeffer (zm. 1945) napisał ten wiersz w wiezieniu na Nowy Rok 1945, na cztery miesiące przed śmiercią z wyroku władz hitlerowskich.

Modlitwa na Dzień Pokoju

Panie, uczyń nas sługami pokoju,
pokoju dusz i serc, pokoju biednych i głodnych.
Niechaj ustanie niewdzięczność szczęśliwych,
aby ustała rozpacz nieszczęśliwych.
Oby ten Nowy Rok był rokiem, kiedy rzesze młodych
zrozumieją lepiej i głębiej hańbę i podłość,
i głupotę szczęścia tylko własnego
bez szczęścia innych.
I niech poznają radość wielką i cudowny smak
dobrowolnego cierpienia, przyjętego bezinteresownie,
aby inni mniej cierpieli.
Matko Boża, spraw, by każdy kto mówi: Ojcze nasz,
usłyszał w duszy szept albo głośne słowa
modlitwy Ojca do człowieka: A gdzie są ci inni,
twoi bracia i twoje siostry?
I by sam z uśmiechem każdy starał się przebaczyć,
i sam otrzymał to, że Ojciec na zawsze mu przebaczy.
Spraw to, Ojcze! Amen.

Modlitwa na Nowy Rok

Wszechmogący Boże, prosimy o błogosławieństwo Twoje
na ten nowy rok.
Nie wiemy, co on nam przyniesie, co nam w nim dasz.
Jakie przeżyjemy w nim radości, jakie cierpienia?
To wiesz tylko Ty, Ojcze miłosierny.
Ty znasz początek, trwanie i kres naszego życia.
Ty prowadzisz nas wszystkich przez czas do wieczności.
Daj mi, Ojcze, trwać przy Tobie,
iść wiernie drogą Twoich przykazań,
abym poddany Tobie, w mocy Twojej
spokojnie, pokornie i ufnie czynił to,
co się Tobie podoba, co do mnie należy,
i znosił to, co Ty ześlesz na mnie.
Nie wiem, co mnie w tym roku czeka,
ale to wiem na pewno, że tym,
którzy Ciebie miłują,
wszystko obraca się ku dobremu i to mi wystarcza.
Ojcze, Ty kochasz Twoje dzieci.
Niech rozpocznę ten rok w miłości Twojej.
i pozostanę Ci wierny.
Nie dozwól, aby cokolwiek odłączyło mnie
od miłości Twojej.
Kieruj mną według świętej woli Twojej
W Tobie i w Twojej woli znajdę pokój,
bo wola Twoja jest naszym pokojem,
pokojem wiecznym u Ciebie.